SPOTKANI W KOLEJCE PO BILET

 

czytam


egoistyczny
Wśród ruin Katedry
Barbarella
bejbee
Ubrana W Zapach

 

zapisane

2012
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

 

 @

ja

 

blog.pl


    Lifting prawej piersi
niechcący udał się doktorowi, który mi wycinał (wycinał??? yyyy... wypruwał!!! wyrywał!!! wyszarpywał!!! ) vascuport. Jednakowoż zorientowałam się w tym temacie daleko od szpitala. Bo gdybym połapała się wczesniej, że tak można, to poprosiłabym coby i drugi ze stanu klapnięcia podniósł. :D


zapisano na bilecie... 2012-04-02 20:49:36
skomentuj (6)


Państwo drogowcy
w swej niezmierzonej łasce uznali, że czas znowu dostarczyć mi rozrywki. I postanowili wprowadzić mi na drodze do pracy ruch wahadłowy, bo sobie wykombinowali dwa ronda zrobić. Po dwóch stronach wiaduktu. Są zatem dwie opcje dojazdu do pracy: z półgodzinnym staniem przed wiaduktem (w sumie wszystko jedno, z której strony, bo w obie działa tak samo) lub przez wioski. Oba warianty jednakowo doprowadzają mnie do szału. A w dni takie jak dziś (deszcz, śnieg, błoto) to wariant: przez wioski chyba nawet bardziej. I teraz do rzucanych podczas drogi słów powszechnie uznanych za nieeleganckie dorzucam jednak modlitwę. W intencji ukończenia tych robót przed Euro. Bo mówi się w pewnych kręgach, że po Euro to juz powód budowy będzie nieaktualny.


zapisano na bilecie... 2012-04-01 01:21:44
skomentuj (3)


Jak starość, to i skleroza
koniecznie.
Pojechałam zrobić sobie usg. Kłócę się z panem w rejastracji, że na pewno na tę godzinę, że ja i tak dalej. Po czym pan z uśmiechem mi pokazuje datę, która jak byk zapisana na skierowaniu. Na następny dzień.
No i blog o jakis login krzyczy przy logowaniu. Skąd ja po tylu latach login miałam pamiętać, ja się pytam? Skoro u mnie już od dawna działa tylko pamięć zewnętrzna? A i ona - jak się okazuje - nie zawsze działa skutecznie.


zapisano na bilecie... 2012-03-16 23:17:05
skomentuj (0)


Starość, panie, starość.
Wychowawczyni do szkoły to na dinozaurze jeździła - skwitował był zjadliwie mój wiek jeden z chłopców. ha.

Stara otóż wychowawczyni pokulała się do Doktora, że niby ją pobolewa tu i ówdzie. Doktor także w radosnym nastroju stweirdził, że to ze starości jedynie być może to pobolewanie, bo innego powodu on nie widzi. Zwłaszcza, że - jak mówi - siedzi we mnie towar takiej jakości i za tyle państwowych pieniędzy, że  nie ma prawa nie działać. Znikąd, cholera, współczucia :D

P.S. Bazyl na powitanie nowego domu nasikał do zlewu w kuchni.


zapisano na bilecie... 2012-02-26 19:12:30
skomentuj (0)


Kot Bazyl
został dziś bratem Bazylim. Zamieszkał w zakonie. A co. Tam przynajmniej ma chatę z ogrodem i kilka osób (facetów) których można potarmosić zębami za ręce albo nogi.
I jakoś mi  smutno, cholera.


zapisano na bilecie... 2012-02-11 03:15:53
skomentuj (2)


Jakoś tak
z jednej strony zagoniona jestem, a z drugiej nic mi się nie chce. Przez ten mróz, cholera, czy co?


zapisano na bilecie... 2012-02-05 20:51:22
skomentuj (4)


"Taki krokodyl,
to jak szybko biega, wychowawczyni?
-Cholera wie, ale może ze 40 km/h, jak rozpędzony?
- To byśmy nie uciekli raczej?
- No raczej nie.
- Ale wychowawczyni to by musiała chyba drzewo udawać."
 
 
Drzewo. Udawać.
no.


zapisano na bilecie... 2012-01-22 23:34:06
skomentuj (7)


Leci na mnie
pan, który przynosi paczki. Niestety, wyłącznie z winy mojej własnej głupoty.
A było tak. Pan przyniósł paczkę około 12.30, kiedy ja spałam w najlepsze po nocnym dyżurze. Otworzyłam, a jakże. Rozczochrana i w przykrótkim tshircie. Pan nieco zdziwiony: pani jeszcze śpi??? Się w nocy pracuje, to się w dzień śpi - odpowiedziałam beztrosko.  Pan mnie zmierzył w oczach od bosych stóp po rozkudłany łeb i powiedział: Aż szkoda, że sama.


zapisano na bilecie... 2012-01-06 20:18:41
skomentuj (0)


Pobudka.
Po zapaleniu płuc uziemiła mnie angina, co mnie - prawdę mówiąc - nie usprawiedliwia, bo przecież siedziałam na tyłku. Ale w czasie uziemienia zostałam pobłogosławiona prezentem. Prezent ma na imię Bazyl i z racji tego, że jest zawołanym ogrodnikiem zmusza mnie do zwiększenia wysiłków w celu utrzymania domostwa w jakiej takiej czystości. Co zabawniejsze, instynkt  grzebania w ziemi doniczkowej budzi się w Bazylu dokładnie wtedy, kiedy zdążę odstawić na miejsce odkurzacz. A prace porządkowe nigdy nie należały do moich ulubionych, jak powszechnie wiadomo. Bazyl interesuje się wieloma sprawami i chętnie we wszystkim pomaga, w efekcie sporo czasu poświęcam na kombinowanie, jakby mu tu ograniczyć możliwości. Jednak Bazyl i w kombinowaniu jest niedościgniony.

Szczęśliwego Nowego Roku.


zapisano na bilecie... 2011-12-31 15:43:36
skomentuj (1)


Uziemiona
w domu przez zapalenie płuc. Wyhodowałam je sobie chyba jeszcze na Sycylii, chociaż dopiero całkiem niedawno przypuściło szturm. Zatem odwłok mi gnije od leżenia, a oczy mi gniją od czytania. Oraz flaki mi gniją od lekarstw, co to mój osobisty Doktor House powiedział, że jakbym się pojawiła wczesniej, to by mi dał ludzkie leki, a nie końskie.

I tak sobie gniję jako całokształt. Umysłowo też, co mi była uświadomiła Siostrzenica, podczas rozmowy na temat makijażu. No bo po co się malować? - zapytała. Ja jej na to, że w pewnym wieku to trzeba sobie już urodę dorysować. A ona, że w pewnym wieku to już niestety trzeba przestać.

Oraz. Będąc na wojażach zanabyłam Siorze czerwonego pajacyka, coby sobie w aucie powiesiła na szczęście. Pajacyk dość rozrywkowy był, można go ciągać za pewien element między nóżkami (jakby np. musiała stać w korku i by jej się nudziło) i wtedy radośnie rozkładał te nóżki. Jednak najwyraźniej nie był dość szczęśliwy. Zdaniem Siory, nie mógł jej przynieść szczęścia prezent od kogoś, kto jest mistrzem nieszczęśliwych wypadków.

W tym kontekście nawet dobrze brzmi taki wyjątek z lektury: "Szczęście nie jest celem samym w sobie. Szczęście to styl życia."



zapisano na bilecie... 2011-10-27 11:55:53
skomentuj (6)